Dom Finanse Skubany przedsiębiorca

Skubany przedsiębiorca

6 minut czytane
0
0
28

Przedsiębiorca skubany jest? To trzeba go doskubać! VAT to w Polsce bat na przedsiębiorców. Z przepisów nowej ustawy wynika, że fiskusowi trzeba będzie podatek zapłacić szybciej, niż wpłyną na nasze konto pieniądze za wystawioną fakturę!

„Przedsiębiorca to ma dobrze: nie ma na głowie progów zadłużeniowych, nie musi słuchać opozycji, ma tylko wczasy all incłusive i wypłaty, kiedy chce” – tak chyba ocenia biznesmenów minister Rostowski, skoro zgotował firmom tak niekorzystny pakiet zmian w ustawie o VAT.

Rzadko w naszym piśmie piszemy o sprawach, które są na etapie projektu i mogą się jeszcze sto razy zmienić, zwykle komentujemy to, co się stało, właśnie dlatego, że się nie odstanie. Tym razem jednak robimy wyjątek, bo sprawa jest poważna. Spójrzmy na tło: oto nadchodzi kolejna fala kryzysu, coraz więcej firm zwalnia pracowników lub w ogóle się likwiduje, ale na szczęście ministerstwo finansów przygotowuje zmiany w VAT, które mają ułatwić życie przedsiębiorcom.

Czytamy ustawę i tu „zonk”, bo planowane zmiany na bank to życie utrudnią.

Z nowych przepisów wynika, że fiskusowi trzeba będzie podatek zapłacić szybciej, zanim wpłyną na nasze konto pieniądze za wystawioną fakturę! E tam, powiecie, jeszcze to zmienią. Czyżby? Dalej ustawa przewiduje, że do zmian przedsiębiorcy w zasadzie mają dostosowywać się niemal natychmiast, a samo wejście zmian w życie jest planowane na i stycznia 2013.

Czyli pan minister oczekuje, że kiedy on będzie pląsał na zabawie sylwestrowej, przedsiębiorcy zajmą się dostosowaniem systemów księgowych i sprawdzaniem, czy wszystko działa. Jeśli ustawa jest w ten sposób skonstruowana, to już nie przypadek, to nie mały błąd, który się naprawi, to wyraźne systemowe działanie nieskrywające pośpiechu i chęci doraźnego ratowania budżetu państwa. Projekt ustawy o VAT wyraźnie pokazuje sposób traktowania przedsiębiorców przez ministerstwo. Hej, badylarze i kombinatorzy, nie jesteście partnerami, z którymi minister chce uratować polski wzrost gospodarczy, jesteście pozycją w budżecie i topniejącym źródłem przychodów! Macie płacić i już.

I owca, sama w zasadzie goła, znów idzie do strzyżenia.

E tam, powiecie, redaktor przesadza. Czyżby? To już nie pierwszy raz nasza władza gra z przedsiębiorcami nie fair. W 2011 roku przedsiębiorcy o wprowadzanych zmianach dowiedzieli się 2 (słownie dwa!) tygodnie przed ich wejściem w życie. Kłopoty były też, gdy wstępowaliśmy do Unii. Mamy więc narodziny nowej świeckiej tradycji. VAT ma szybko spływać do państwowej kasy, a przedsiębiorcy mają się skrzętnie składać na walkę ministra Rostowskiego z zadłużeniowym zegarem profesora Balcerowicza. VAT to w Polsce bat na przedsiębiorców. Grzegorz Lato, prezes PZPN, może z dumą spojrzeć w twarz ministra Rostowskiego i powiedzieć mu: „Polska jest może i słaba w rankingu FIFA, ale to w rankingu krajów z przyjaznymi systemami YAT Polska jest na końcu listy!”.

Wygląda więc na to, że przedsiębiorcy będą musieli nauczyć się kilku kibolskich przyśpiewek, żeby dotrzeć ze swoim przekazem do ministra. Bo że minister chciałby im zaśpiewać: ..Nic się nie stało” jest dla mnie pewne.

Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Finanse

Dodaj komentarz

Check Also

Do czego służy nam internet?

Do czego służy nam internet? Aktualnie nie brakuje osób, które codziennie korzystają z int…